Dla chętnych, osób trenujących polecam ten film - to tylko 20 minut, ale dostaniecie niezły wycisk :)
Pamiętajcie o rozgrzewce!!
Moja wielka prośba do Was jest taka, abyście chociaż 10 minut poświęcili później na rozciąganie ;)
Generalnie wszystko jest ok, świetnie się czuję, jem regularnie i staram się omijać te produkty, o których wspomniałam w poprzedni wpisie. Na razie brakuje mi pomysłów, szczególnie na obiady, ale powoli "uczę się" nowych produktów. W szafce pojawiło się kilka rzeczy, o których kiedyś nawet nie myślałam. Soczewica, kasza jaglana, świeży imbir, kasza jęczmienna czy płatki jaglane. Powoli, ale do celu ;)
Zaznaczam, że dieta, na której w tej chwili się opieram, jest głównie zmianą nawyków żywieniowych, na te bardziej "zdrowe". Moim głównym celem, nie jest odchudzanie, ale wiem, że zmiana odżywiania, na pewno spowoduje, że przy okazji, zrzucenie wagi będzie tym pozytywnym "skutkiem ubocznym" ;)
Najbardziej cieszę się z tego, że udaje mi się normalnie funkcjonować bez wielu produktów, bez których kiedyś nie wyobrażałam sobie życia.
Od października 2015 sama piekę chleb - nie pamiętam kiedy kupowałam jakiekolwiek pieczywo. Nie mam celiakii, więc uważam, że unikanie produktów zbożowych jest bezsensowne, bo jak już wiadomo od dłuższego czasu, gluten osobom nieuczulonym, nie szkodzi. Stosowanie diety bezglutenowej, tylko dlatego, że jest modna, to straszna głupota. Odrzucając produkty zbożowe tracimy masę cennych składników odżywczych, co nie jest wskazane ani przez dietetyków, ani przez lekarzy. Oczywiście najmniej polecam produkty pszeniczne, bo mają najmniej wartości odżywczych. Także zachęcam do próbowania pieczywa głównie ciemnego (tylko nie karmelizowanego, czyli barwionego białego). W kuchni możecie mąkę pszenną śmiało zastąpić innymi mąkami, jak gryczana, ryżowa, kokosowa, kukurydziana czy żytnia ;)
O glutenie słów kilka
Polecam jednak pieczenie chleba samemu. Jakiś czas temu, pewien fajny człowieczek (nie znam gościa ;) ) stworzył automat do pieczenia chleba, za co chwała mu, oj chwała! Dziś takie cudeńka, nie są już drogie i można dostać je nawet za 200 zł i są w miarę przyzwoite. A co najważniejsze - pozwalają upiec chleb osobom zabieganym, wiecznie nie mającym na nic czasu.
Można w nich wypiekać każdy rodzaj chleba - na zakwasie i drożdżach, jak kto woli. Z każdego rodzaju mąki i z każdym rodzajem ziaren. No cuda po prostu :)
Moim ulubionym jest chlebek żytnio-orkiszowy ze słonecznikiem i innymi ziarnami.
Po upieczeniu wygląda tak, a na samą myśl ślinka mi cieknie :)
Jeśli posiadacie maszynkę do chleba, to tak wygląda przepis:
Chleb żytnio - orkiszowy
320ml letniej wody
1 łyżka oliwy
1,5 łyżeczki soli himalajskiej (dostępna na allegro w cenie około 5zł za 1 kg)
2 łyżeczki ksylitolu (polecam allegro, tam jest najtańszy, około 30zł za 1kg)
220g mąki orkiszowej
130g mąki pszennej graham typ 1850 lub pełnoziarnistej
200g mąki żytniej razowej
14g drożdży świeżych lub 1,4 łyżeczki drożdży suchych (wiadomo, że najlepszy byłby zakwas ;) )
garść słonecznika
garść siemienia lnianego
łyżka sezamu
Wszystko wrzucamy do formy - zaczynając od mokrych składników, kończąc na suchych. Ziarna dosypujemy w momencie, kiedy maszynka daje nam znak piknięciem ;) ale możemy wrzucić od razu.
Piekę go na programie do chleba razowego ( u mnie - Zelmer BM1600 - nr 4, około 3h w sumie).
Ważne - żeby nie została dziura po mieszadle, najlepiej jest je wyciągnąć zaraz po tym, jak maszynka przestaje mieszać, a ciasto zaczyna wyrastać. Wtedy też można je ładnie uformować.
Jedna kromka takiego chlebka jest tak sycąca, że spokojnie wystarcza na śniadanie, oczywiście z jakimś fajnymi dodatkami, u mnie głównie warzywnymi ;)
Z obiadami jest, jak wspominałam wcześniej, troszkę gorzej. Na razie robię to co znam i wiem, że jest smaczne. Głównie warzywa, jajka, ewentualnie ryby. Jako ziemniako-żerca zawsze będę broniła potraw z ziemniaków. Są zdrowe i pyszne, oczywiście jak dobrze je przyrządzimy. O tłuszczu trzeba zapomnieć, jeśli chcemy się nimi zajadać, bo wtedy to prawdziwa bomba kaloryczna, ale sam ugotowany ziemniak to tylko 76,7 kcal w 100g! Przecież to prawie nic :) Uwielbiam fryty, no uwielbiam! Zamiast jednak smażyć je na głębokim oleju, ziemniaczki bez niczego poza przyprawami, wrzucam do piekarnika. Wiadomo - to nie to samo, ale tez są smaczne :) Można dodać spokojnie do obiadu. Do całości jajko sadzone, lub na wodzie, ulubione warzywka i obiadek gotowy :)
Jeśli chcecie się odchudzić, nie bójcie się jeść ziemniaków, bo mitem jest, że od nich tyłek rośnie. Oczywiście mówię o ziemniakach bez dodatku tłuszczu ;) Wiele osób zastępuje je białym ryżem, który jest o wiele bardziej kaloryczny :) Jeśli jednak wolicie odrzucić je ze swojego jadłospisu, to lepiej wybierzcie kaszę, np. gryczaną ;)
Na koniec deser - domowa czekolada. Mój mąż dziś wyjechał na kilka dni, w związku z czym zrobiłam małą niespodziankę - czekoladę. Uwielbia słodycze i wiem, że męką dla Niego jest ich niejedzenie, ale stara się chłopak bardzo :) Chcę zrobić wszystko, żeby zastąpić Mu te ze sklepu, dlatego cały czas szukam, przepisów na słodycze domowe.
Czekoladę robiłam już kilka razy, zawsze jednak coś było nie tak, aż w końcu znalazłam idealny przepis!!
Czekolada
Składniki:
100g daktyli (polecam allegro - za 8zł kupuję 1kg niesłodzonych i świeżych)
150g oleju kokosowego nierafinowanego (allegro najtańsze ;) 900ml około 30zł)
1 szklanka wody
2 łyżki kakao
3,5 łyżki wiórek kokosowych
Polecam dorzucić też orzechy - jakie tylko sobie wymarzycie. Oczywiście bez dodatków - prosto z łupiny ;)
Ja dodałam włoskie
Do rondla wlewamy wodę i doprowadzamy ją do wrzenia. Dorzucamy daktyle i gotujemy tak długo, aż woda prawie całkowicie wyparuje. Powinien zrobić się taki lekki syrop. Od czasu do czasu trzeba zamieszać. Następnie wszystkie składniki łączymy razem i porządnie blendujemy. Gotową masę przekładamy do formy - silikonowe są najlepsze, bo łatwo się czekoladę wyciąga. Można jednak wyciągnąć masę nawet na papier do pieczenia i uformować prostokąt, który później można podzielić na kawałki. Całość wkładamy do lodówki na minimum 2 godziny.
Gotowe!
Może smakuje bardziej jak gorzka czekolada, ale jest dużo słodsza niż ta kupna - i to tylko dzięki daktylom, więc zero cukru białego czy innych słodzików :) Świetne zastępstwo słodyczy sklepowych ;) POLECAM wszystkim miłośnikom słodkości ;)







