poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Brzuch, uda pośladki - czyli największa zmora bab

      Na początek o efektach mojej pracy. Dziś mija 43 dzień od mojego pierwszego treningu. Ćwiczę 3-4 razy w tygodniu (nie zawsze udaje mi się co drugi dzień, ale staram się jak tylko mogę). Schudłam 4kg, wróciły zarysy moich mięśni. Jedzenie zdecydowanie poprawiło moją kondycję fizyczną, jak i psychiczną. Mam zdecydowanie więcej energii, chce mi się działać! Jestem już na etapie lekkiego uzależnienia od ruchu. Jeśli zaplanowany trening z jakiegoś powodu wypadnie z mojego planu, od razu czuję, że brakuje mi aktywności fizycznej i jak tylko mogę, wszystko staram się nadrabiać. Dla mnie osobiście, jest to bardzo dobry znak — im bardziej czuję potrzebę ćwiczenia, tym więcej trenuję ;) 
Na Instagramie od czasu do czasu wrzucam zdjęcia moich postępów, także zapraszam do obserwowania ;) 
trener_kboron
To ja po wczorajszym treningu. Coś tam powoli widać. Brzuch zdecydowanie zaczyna się zmieniać, ręce wracają do formy, a przede wszystkim naprawdę świetnie się czuję ;)


     Mniejsza jednak o mnie. Temat wiąże się z częstymi błędami, które ciągle popełniamy.
Większość kobiet chcąc dobrze wyglądać, skupia się głównie na dolnej części swojego ciała, czyli brzuch, pupeczka i nogi. Przekleństwo trenujących osób, które nie widzą efektów, mimo wykonywania setki brzuszków... No właśnie, brzuszki, nieszczęsne brzuszki.
Większość z nas, chcąc wyrzeźbić swoje brzuchy, po prostu robi brzuszki, bardzo często przy okazji wykonuje je niestety źle. No bo przecież, może wydawać się jasne, że brzuch ćwiczą właśnie brzuszki. Niestety jest to najbardziej błędne myślenie, które spotyka się u większości osób. Przede wszystkim, żeby było widać mięśnie, trzeba na początek pozbyć się tłuszczu — tego nie osiągniemy, ćwicząc tylko brzuch. Jak wspominałam, tkankę tłuszczową spalamy treningami wysiłkowymi, a nie trenując jedną partię mięśni. Co z tego, że wyrobicie mięśnie, skoro i tak nie ujrzą światła dziennego, bo zasłania je warstwa tłuszczu? Kolejna sprawa — nie skupiajmy się na ćwiczeniu, tylko brzucha. Największe efekty osiągniemy, ćwicząc całe ciało. I tak samo, jeśli chcemy wyglądać proporcjonalnie, nie możemy ćwiczyć np. tylko samych nóg, bo górna część naszego ciała będzie chudziutka i malutka. Zawsze skupiajcie się na treningach ogólnorozwojowych, czyli takich, które ćwiczą każdą partię mięśni. Oczywiście, jeśli macie problem np. z ramionami, czy brzuchem, możecie trening ułożyć tak, aby ćwiczyć wszystko, ale z kilkoma dodatkowymi ćwiczeniami na tę partię mięśni, która najbardziej Wam przeszkadza.


Jedna wskazówka — jeśli skupiacie się na brzuchu, nie ćwiczcie głównie mięśni górnych, a raczej głównie trenujcie mięśnie dolne i skośne. Górne zostawiajcie na sam koniec. Dlaczego? Otóż nasz brzuch jest skonstruowany w taki sposób, że górna jego część pracuje praktycznie cały czas w ciągu dnia. Z kolei partie dolne i skośne poruszają się o wiele rzadziej przez co, aby brzuch ładnie się zarysował, powinniśmy skupiać się na tych partiach, które w ciągu dnia używa się mniej. Czyli układając trening skupiajcie się w kolejności na dolnych, skośnych i na koniec górnych partiach mięśni.

To samo tyczy się ud czy pośladków — nie dzielcie treningów, nie ćwiczcie tylko tego, co Wam przeszkadza. Treningi, które ćwiczą całe ciało, dają o wiele lepsze efekty. Poza tym jest masa ćwiczeń, które poza tym, że angażują dany mięsień, przy okazji ćwiczą również inne, czyli mamy kilka ćwiczeń w jednym. Efekty są oczywiście o wiele lepsze niż przy wykonywaniu ćwiczeń, które skupiają się tylko na jednej grupie mięśni.
Jakie ćwiczenia są w takim razie idealne do ułożenia tego rodzaju treningu? Jest ich naprawdę wiele

Przykładami mogą być: 
- przysiady pełne, jak i półprzysiady 
- pompki
plank, czyli tzw. deska
- martwy
 ciąg
- wykroki
 z obciążeniem
sprawle (zwane też krokodylki)
- przeróżne ćwiczenia z kettlebell, np. swingi, sumo — w ketlach jestem zakochana i polecam je WSZYSTKIM!
     I na koniec jeszcze jedna ważna sprawa — tzw. zakwasy, które właściwie zakwasami nie są. Chodzi mi oczywiście o charakterystyczny ból mięśni pojawiający się jeden lub dwa dni po treningu. Zakwas mylony z potreningowym bólem mięśni występuje maksymalnie do 2 godzin po treningu. Z kolei potreningowe bóle mięśni to te, które pojawiają się na drugi czy trzeci dzień i utrudniają nam życie ;) Dla wielu — wyznacznik dobrego treningu! Kochani, popularne "zakwasy" to absolutnie nie jest objaw dobrego treningu. 

Pamiętajcie, że potreningowe bóle mięśniowe to są mikrourazy naszych mięśni, czyli uszkodzenia, więc niekoniecznie dobrze aby się pojawiały. Nie wmawiajcie sobie, że źle ćwiczycie, jeśli bóle mięśni się nie pojawiają, bo w rzeczywistości są to niewielkie kontuzje naszych mięśni ;) 
     To samo tyczy się pocenia w trakcie treningu. Każdy organizm jest inny — jedni będą ociekali potem, z innych nie uleci nawet kropla. To nie są wyznaczniki ;)
     Zachęcam wszystkich do czytania i zagłębiania się w temat, a nie do bezmyślnego machania nogami, masakrowania się brzuszkami czy obciążania organizmu straszliwymi treningami, które często nie dają żadnych efektów ;) Ćwiczcie z głową, a na pewno wyjdzie Wam to na zdrowie ;)